O ratowaniu dzwonów podczas I wojny światowej - Kazimierz Tomczyk

Zapraszamy do przeczytania artykułu Pana Kazimierz Tomczyka

Jednocześnie polecamy nowo powstałą stronę internetową przygotowaną przez

Pana Kazimierza Tomczyka

www.jurajskiostaniec.pl

poświęconej między innymi naszej gminie.

O ratowaniu dzwonów podczas  I wojny światowej

Każdemu z nas dźwięk dzwonów kościelnych znany jest od najmłodszych lat, towarzyszy nam od samego początku życia, aż do jego końca. Dzwon kościelny używany jest zwykle do zasygnalizowania pory udania się do świątyni, aby wierni mogli uczestniczyć  uroczystościach i posługach religijnych. W przeszłości dzwon spełniał także funkcje alarmowe. Jego dźwięk zwoływał lud do gaszenia pożaru, do ratowania się przed powodzią lub napadem wroga. Dawniej był to jedyny sposób komunikacji, aby móc zgromadzić razem ludzi z najbliższej okolicy. Tak naprawdę o dzwonach mało wiemy. Są zawieszone wysoko, niedostępne i poczerniałe od starości. Często dzwony otaczają legendy, a  także ciekawe wydarzenia z nimi związane, o których wiemy niewiele lub wcale.

Takimi mało znanymi wydarzeniami są niewątpliwie akcje ratowania (ukrywania) dzwonów przed konfiskatą, które miały miejsce na terenie naszej gminy podczas I wojny światowej. Czteroletnia okupacja austriacka (1914-1918) przyniosła ze sobą masowe rekwizycje żywności i inwentarza żywego. Mieszkańców wsi zmuszono do oddawania kontyngentów (koni, bydła, świń, zboża, ziemniaków). Kiedy jednak w 1916 r. rekwizycją miały być objęte także dzwony kościelne, wywołało to powszechne oburzenie ludności. W wielu parafiach potajemnie zdejmowano dzwony i je ukrywano.

Tak też zrobiono m.in. w Racławicach, w Przegini, oraz w Jerzmanowicach. W parafii racławickiej w akcji ściągnięcia dzwonów z dzwonnicy oraz ich ukryciu brało udział 49 osób. Jak udało im się uśpić czujność żołnierzy austriackich, którzy stacjonowali na organistówce, tuż obok kościoła – tego nie wiemy. Władze austriackie na wieść o tym zdarzeniu zastosowały represje wobec parafian. Oddział żandarmerii, w liczbie około 100 żołnierzy przez kilka tygodni szukał ukrytych dzwonów, niszcząc przy tym dobytek miejscowej ludności. Przesłuchiwano i głodzono, a także bito gumowymi kańczugami chłopów, kobiety i dzieci. W obawie, że przesłuchiwani nie wytrzymają brutalnych metod śledztwa i wskażą miejsce ukrycia dzwonów – trzy razy przenoszono dzwony z jednego miejsca na drugie. Ogółem liczba pobitych mieszkańców parafii wyniosła około 40 osób. Pomimo tych represji żołnierze dzwonów nie znaleźli. Tym sposobem ocalały dzwony, z których najstarszy pochodzi z 1632 r., największy z 1872 r., zaś o  najmniejszym nie mamy informacji o dacie jego powstania.

Podobną akcję ukrycia dzwonów przeprowadzono także w parafiach: Przeginia i Jerzmanowice. W parafii przegińskiej, 28 sierpnia 1916 r. przed kościołem pojawili się żołnierze austriaccy, by zabrać dzwony. Tu czekała na nich grupa miejscowych kobiet i dzieci, licząca około 700 osób, która wszczęła z nimi wielką awanturę. Dzięki ich zdecydowanej postawie, dzwony nie zostały skonfiskowane. Ludność parafii wiedziała, że obowiązek zdania dzwonów ich nie minie, dlatego postanowili je ukryć. Akcję przeprowadzono w nocy z 16 na 17 października 1916 r. Dzwony ukryto w piwnicy budowanego domu. Uratowano przez konfiskatą 3 dzwony, z których najstarszy pochodzi z 1679 r. Podobnie jak w Racławicach, takie same przypadki brutalnego traktowania ludności odnotowano w Przegini.

Prawdopodobnie prześladowania dotknęły też parafian jerzmanowickich, którzy także ukryli dzwony.  Ówczesny proboszcz, ks. Piotr Noszczyk pisał do władz diecezji kieleckiej, że 29 sierpnia 1916 r. do Jerzmanowic przybył oddział żołnierzy austriackich  po dzwony, które nie zostały zabrane, bo parafianie wcześniej sami je zdjęli i schowali niewiadomo gdzie. Dzięki ich postawie uratowano dzwony pochodzące z lat 1545, 1548, 1871.

W parafii sąspowskiej w tym czasie dzwonów nie było. Zostały one rozbite podczas działań wojennych w listopadzie 1914 r., kiedy to kościół został uszkodzony, a dzwonnica spalona. Po zakończonych walkach, pod koniec 1914 r. – jak wspomina ówczesny proboszcz, Jan Sapiński, resztki rozbitych dzwonów mogli zabrać żołnierze austriaccy, którzy pojawili się w Sąspowie, by zebrać zniszczony sprzęt wojskowy, porzuconą broń i amunicję. Zniszczone dzwony pochodziły z 1633 i 1670 r.

Szanowni Państwo

Zapraszam na moją stronę internetową, poświęconą historii naszej gminy oraz regionu olkuskiego i podkrakowskiego.  Strona znajduje się pod adresem  – www.jurajskiostaniec.pl

Kazimierz Tomczyk