Nasz region jest pośrednio emocjonalnie związany z tym wielkim wydarzeniem. W naszej Parafii utrwaliła się legenda, że kaplica przyszpitalna pw. św. Jana Chrzciciela, wzniesiona w 1696 r. z fundacji Jana Sroczyńskiego, krakowskiego mieszczanina, pochodzącego z Jerzmanowic, według wiersza z 1934 r. Andrzeja Derejskiego, powstała dla upamiętnienia Odsieczy Wiedeńskiej:

“Dolina Jerzmanowska z okolic Ojcowa,
Odległa o trzy mile od miasta Krakowa,
Zaczyna się od drogi, którą król Jan Trzeci
Szedł na obronę Wiednia z potęgą swoich kmieci
I tu spędził noc pierwszą w wojennej wyprawie,
W namiocie ustawionym pod lipą na trawie,
Następnego dnia wcześnie, przed wschodem słońca,
Gdy armie królewskie ciągnęły bez końca,
Król klęczał przed ołtarzem na skromnym kobiercu,
Słuchając mszy polowej z wielką skruchą w sercu,
Tak kończył swą modlitwę:
Boże! Oto Ci uroczyste składam ślubowanie,
Że w tym miejscu przybytek wiary Twojej stanie,
Jeśli wojsku mojemu dasz potrzebne męstwo
I odniesie nad wrogiem kościoła zwycięstwo.
Jak wiemy z historycznej w tej sprawie powieści,
Którą dziś złośliwie przeinacza w treści,
Oręż polski pod Wiedniem na wieki się wsławił,
A król wróciwszy z wojny kaplicę postawił
Na miejscu gdzie podczas mszy zrobił ślubowanie
I patrona swojego nadał jej wezwanie”.

Ten fragment wiersza ilustruje jedną z legend, które były również kolportowane w różnych materiałach turystycznych. Inna legenda głosi, że Jan Sroczyński był uczestnikiem odsieczy wiedeńskiej i po szczęśliwym powrocie, jako wotum wybudował kaplicę i szpital, czyli przytułek dla ubogich, czemu zaprzeczają dokumenty historyczne, ponieważ była to darowizna dla zubożałych mieszkańców Jerzmanowic po potopie szwedzkim. Przyczyny i dzieje budowy tych obiektów już były wyjaśniane na łamach NATANAELA.

Wiara w te legendy jest powodem wyróżnienia w naszym regonie króla Jana III Sobieskiego ponad wszystkich innych naszych monarchów. Dowodem tego jest nazwa jednej z najdłuższych ulic w Jerzmanowicach, czy imię szkoły w Przegini. Natomiast największy dobrodziej Jerzmanowic, Jan Sroczyński nie został dotychczas w podobny sposób upamiętniony.

I niech te legendy nadal pozostaną w pamięci, bo wiadomo, że w każdej legendzie musi być jakieś ziarnko prawdy. Warto jednak od początku wyjaśnić, na podstawie dokumentów, jaka była przyczyna zorganizowania tej odsieczy i wyjazdu króla z Wilanowa do Krakowa, oraz jaka była trasa przemarszu i przejazdu 27-tysięcznej armii króla Jana III Sobieskiego z Krakowa przez nasz region na Śląsk.

Poufne wiadomości napływały do naszego króla, że Turcja przygotowuje się na podbój chrześcijańskich krajów europejskich i gromadzi potężną armię. Jej celem była albo Polska, albo Austria. Pod auspicjami Stolicy Apostolskiej został podpisany 1 kwietnia 1683 r. traktat przymierza zaczepno-odpornego pomiędzy Rzeczpospolitą a Cesarstwem Austriackim. Było to wzajemne zobowiązanie do wspólnej walki i wspólnych rokowań pokojowych.

Wojska tureckie wyruszyły z Adrianopola i koncentrowały się w Belgradzie. Stamtąd podeszły pod mury Wiednia. Król Jan III otrzymał w Wilanowie 16 lipca wiadomość, że od dwóch dni armia Kara Mustafy oblega Wiedeń w liczebności od 100 do 300 tysięcy, wliczając pospolite ruszenie. Wysłannik cesarski Karol Ferdynand Waldstein ubłagał króla o natychmiastową pomoc.

Już 18 lipca [polski król – przyp. red.] udał się w kierunku Krakowa wraz z całym dworem, królową Marią Kazimierą i najstarszym synem Jakubem (który prowadził pamiętnik całej wyprawy od 18 lipca do 15 grudnia 1683 r.). Po drodze napływały listy od księcia Karola Lotaryńskiego i marszałka Lubomirskiego z opisem pierwszych szturmów tureckich.

Po drodze było kilka postojów, m.in. w Częstochowie na cały dzień, na nabożeństwie. Ojcowie paulini wręczyli królowi Janowi III pamiątkową szablę Wielkiego Hetmana Koronnego, pogromcy Turków i zdobywcy Moskwy w 1610 r. – Stanisława Żółkiewskiego, jego pradziada. Ta szabla na Jasnej Górze była złożona jako wotum.

To Hetman Żółkiewski zasłynął również wypowiedzią: “Jak słodko i zaszczytnie jest umrzeć za Ojczyznę”. Ta myśl w ciągu stuleci naszej historii, wielu pokoleniom naszych rodaków towarzyszyła w czasie niezliczonej ilości wojen i powstań. Przetrwała do naszych czasów.

Przed uroczystym wjazdem do Krakowa 29 lipca, cały orszak zatrzymał się jeszcze na Zamku w Pieskowej Skale. W Krakowie trwała koncentracja wszystkich wojsk koronnych do 15 sierpnia 1683 r., niestety Litwa się spóźniła na ten termin. O wymarszu z Krakowa, czyli tej części drogi, która nas najbardziej dotyczy – ciąg dalszy nastąpi.